Przejdź do głównej zawartości

Piwoniowa konfitura


Im bardziej zagłębiam się w temat jadalnych kwiatków i innych, często nieco zapomnianych darów łąk i lasów, tym bardziej zadziwia mnie, ile roślin marnuje się w naszym najbliższym otoczeniu. No dobrze, może nie marnują się tak do końca, kwiaty w końcu zawsze cieszą oko. Gdy wpadam do wychuchanego i wypielęgnowanego ogrodu moich rodziców, to widzę jak oni drżą i obserwują pytająco- co też tym razem zagarnę do kuchni. Wszystkie moje próby zyskują finalnie aprobatę, także od czasu do czasu faktycznie coś podkradam. Dzisiaj padło na piwonie, które w tym roku kwitną wyjątkowo pięknie. Zrobiłam 2 słoiczki na próbę, a potem to już ile się dało... :)

Składniki na ok. 250 ml konfitury:
  • 2 litry płatków piwonii (pełnych)
  • 1/3 szklanki wody
  • sok z połówki cytryny
  • 6 łyżek cukru
  • łyżeczka wody różanej (opcjonalnie)
Kwiaty zrywamy w słoneczny dzień, w miejscu z dala od ruchliwych ulic, by były jak najmniej zakurzone, zanieczyszczone. Każdy płatek u nasady ma jaśniejszą, czasem wręcz białą część, która jest gorzka. Trzeba ją odciąć. Możecie to robić płatek po płatku, ale ja przyjęłam inną technikę. Po prostu odcinam płatki w 1/5-1/4 wysokości kwiatu, patrząc od łodygi.
Płatki rozkładamy na papierze i odławiamy wszystkie robaczki.
Następnie trafiają do garnka. Dolewamy sok z cytryny.
Dosypujemy cukier.
Dolewamy wodę.
Płatki miksujemy na miazgę.


Najlepiej ucierać w makutrze, ale uprzedzam, że trwa to dość długo. Naczynie wstawiamy na gaz. Zagotowujemy i gotujemy wszystko na malutkim ogniu 5-10 minut. Możemy dodać wodę różaną, ale naprawdę odrobinę, przyjemnie podkręci kwiatkowatość konfitury ;) Wyparzamy słoiczki i przekładamy doń gorącą konfiturę.
Zakręcamy, odstawiamy do góry dnem do momentu wystudzenia.

P.S. Płatki są płatkami, nie mają miąższu, konsystencja konfitury będzie więc specyficzna. Jeśli wolicie bardziej gładką teksturę dolejcie nieco więcej wody, a następnie dodajcie agaru lub choćby żelatyny. Niebawem postaram się podać dokładny przepis na taki dżem.

Komentarze

  1. Podziwiam Cię za kreatywność przepisów! Kto by pomyślał, że z kwiatków można zrobić konfiturę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jak kwiaty jadalne, to wszystko z nich można ;)

      Usuń
  2. To musi być genialne, a jaki szalony kolor<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo aromatyczna konfitura, rzeczywiście, a kolor taki bo tylko z różowych i bordowych piwonii :) Cytryna chyba też tutaj robi swoje.

      Usuń
  3. Wow pierwszy raz widzimy takie przetwory z piwonii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny, konfitura jest pyszna, wyobrażam sobie jakie cudo mogłybyście z nich wyczarować... :)

      Usuń
  4. Takich nowość to nie wiedziałam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Jakby ciacho, a jednak sałatka

Lubię takie lekkie mylenie zmysłów, kiedy oko widzi co innego, niż jest w rzeczywistości. Pokrojone na kawałki jakby ciasto, które w rzeczywistości jest sałatką- to jest to. Zaskakujące, a do tego pyszne- idealne na przyjęcie.

Szybki makaron w śmietanowo-pomidorowym sosie

Makaron zawsze jest świetnym wyborem, zwłaszcza jeśli chcemy przyrządzić coś szybko, a żeby było pyszne. Można go podać z dobrą oliwą i pieprzem albo bardzo wyszukanymi składnikami i niemal bez pudła, za każdym razem, poczujemy satysfakcję po posiłku. Banały wypisuję, ale zmierzam właściwie do tego, że bez makaronu nie mogłabym żyć. Jest to potrawa, która w każdym wydaniu poprawia mi humor. Trudno, przyznałam się, uwielbiam te węglowodany ;)

Syrop z "mimozy"

Mój świat od dzisiaj już nie jest taki sam... Za oknem pierwsze oznaki nadchodzącej jesieni, a ja, opatulona bluzą i szalikiem, spacerowałam po okolicy, podśpiewując pod nosem o mimozach, którymi to zaczyna się jesień... Pomyślałam- piękne to to, żółte takie, takie zioło, pewnie da się zjeść. Wróciłam do domu i zaczęłam szperać w książkach i internecie. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że owe mimozy to nie mimozy, a nawłoć! Pan Tuwim pisząc "Wspomnienie" miał na myśli właśnie nawłoć, którą jedynie zwyczajowo nazywa się polską mimozą. Tak czy siak, jest to bardzo wartościowa roślina, jak to mówią- jest bardzo dobrym surowcem zielarskim. Ma właściwości, między innymi, moczopędne, przeciwzapalne, przeciwzakrzepowe. Można stosować ją jako środek do dezynfekcji ran, czy też w celu wzmocnienia naczyń krwionośnych i odporności organizmu. Dzisiaj proponuję Wam syrop, który dodany do herbaty, umili niejeden chłodny, jesienny wieczór, a do tego może mieć korzystny wpływ …