Przejdź do głównej zawartości

Pyszne kotlety z orientalną nutką

Dzisiaj takie trochę...pomieszanie z poplątaniem. Polskie, pyszne mięso, ser, ostra konfitura cebulowa, włoskie oliwki, indyjska przyprawa- przepyszne kotlety! Cudownie pachniało, nie tylko w kuchni, ale w całym domu. Mieszanka przypraw, której użyłam i która zafundowała nam te wszystkie rozgrzewające i krzepiące wrażenia to garam masala. Ta, którą zawsze wykorzystuję, składa się z drobniutko utartych goździków, gałki muszkatołowej, cynamonu, kuminu, kolendry, kopru włoskiego, czarnego pieprzu i kozieradki. Jak widzicie, żadnych tajemniczych składników nie zawiera, więc śmiało możecie ją zrobić sami, ale także z łatwością kupicie gotową.
Składniki na 6 kotletów:
  • 600 g mięsa mielonego z łopatki
  • 50 g sera żółtego
  • 10 niedużych oliwek
  • czubata łyżka konfitury cebulowej
  • pół średniej cebuli
  • jajko
  • 2 łyżki tartej bułki
  • łyżka mieszanki garam masala
  • pół łyżeczki suszonego czosnku niedźwiedziego
  • łyżeczka płatków chili
  • łyżeczka soli
  • tłuszcz do smażenia
Mięso mielone mieszamy z jajkiem i startą na tarce na papkę cebulą.
Dodajemy bułkę tartą- odstawiamy na 10-15 minut.
W tym czasie bułka lekko napęcznieje, w razie konieczności, jeśli mięso będzie zbyt wilgotne- dodajemy jeszcze nieco bułki. Dodajemy przyprawy, dokładnie mieszamy.
Kotlety będą miały podłużny kształt. Ser kroimy w długie i dość grube kawałki, rozdrabniamy oliwki, przygotowujemy konfiturę.
Porcję mięsa rozpłaszczamy na dłoni. Układamy kawałek sera, oliwki i nieco konfitury.
Zlepiamy kotlety i obtaczamy w bułce.
Jeśli kotlety słabo się kleją możecie dodatkowo obtoczyć w rozmąconym jajku, a dopiero potem w bułce- grubsza panierka utrzyma formę kotleta. Smażymy na średnim ogniu.

Proponuję podać z ryżem, z zielonym konserwowym groszkiem z dodatkiem mięty.


Komentarze

  1. Zaszalałaś ale musiało ciekawie smakować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa ta "orientalna nutka" ;-), wygadają bardzo apetycznie.... Pzdr

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak zaczęłaś wymieniać te składniki, że od samego czytania aż ślinka cieknie! Po zdjęciach to już kompletnie przepadłam :))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Fiołkowa pychota

Codziennie podziwiam budzącą się do życia przyrodę. Wśród wschodzącej, soczyście zielonej trawy, pojawiło się mnóstwo fioletowych główek, radośnie prężących się do kwietniowego słonka! Kocham fiołki! Za ich kształt, wygląd, zapach, ale także za to, że te wszystkie walory można wykorzystać w kuchni, nie tylko do dekoracji dań. Moja przygoda z jadalnymi kwiatkami zaczęła się stosunkowo niedawno. Wcześniej raczej sceptycznie podchodziłam do przepisów wykorzystujących je. Postanowiłam jednak przekonać się, czy mój dystans warto dalej podtrzymywać. Już przy pierwszych próbach zmieniłam zdanie i wsiąkłam w takie dania i przetwory bardzo. Przyznaję, że większość receptur wymaga sporo zaangażowania, czasu i cierpliwości, ale koniec końców warto! Dzisiaj przepis na fiołkowy dżem.

Zupa ogórczasta

Zupa ogórkowa kojarzy mi się z wersją z ogórków kiszonych. Przynajmniej taka zawsze gościła na moim stole. Pierwszy raz skusiłam się na ugotowanie jej ze świeżych, nieprzetworzonych ogórków, dlatego nazwałam ją "ogórczastą", dla odróżnienia ;) Wyszła pyszna i aromatyczna. Moi współbiesiadnicy byli zaskoczenia, że nie jest ostra i mocno podkręcona przyprawami, jak to zwykle moje potrawy, ale nie ma co ukrywać- niektóre smaki wymagają odpowiedzialnego traktowania. Żeby oddać ogórkowi, co mu się należy, powściągnęłam swoje zapędy i wyszło cudownie. Polecam!

Chabrowe lato w szklance

W tym roku wiosna nas rozpieszcza. Chyba w większości kraju mamy dużo słońca i zwykle zupełnie  letnie temperatury. W związku z tym i roślinki spieszą się z kwitnieniem i owocowaniem. Dzisiaj postanowiłam ruszyć na chabry i okazało się, że w moim rejonie to ostatni dzwonek! A ja głupia zastanawiałam się, czy to nie za wcześniej jednak... Także Pichceniomaniacy, na zbiory! Zwłaszcza jeśli macie ochotę wypróbować poniższy przepis. Na szczęście chabry są dość sporymi kwiatuszkami, więc nie ma z nimi jakoś przesadnie dużo pracy. Trzeba jednak pamiętać, by wybrać bezpieczne miejsce zbioru. Z dala od ulicy, od mocno pryskanych pól. Ja swoje zdobyłam na nieuprawianym od dłuższego czasu poletku w pobliżu lasu- i takich miejsc najlepiej szukajcie.