Przejdź do głównej zawartości

Oszukać podniebienie, makaron z owocami morza

Uwielbiam owoce morza. Jednak po pierwsze są dość drogie, a po drugie, nie jest łatwo kupić te najpyszniejsze, czyli świeże. Dlatego, jeśli najdzie mnie ochota na tego typu smaki, czasem muszę się nieco oszukać. W szafce z zapasami mam zwykle marynowane skarby morza, w puszkach, mają długą datę przydatności i można je kupić w większości marketów. Zwykle zamknięte są w lekkiej octowej zalewie, lub po prostu w oleju, który już sam w sobie ma potężną dawkę smaku. Dzisiejszy przepis należy do niezwykle prostych i do zrealizowania w 15 minut, dosłownie!



Produkty na 2 porcje:

  • 200-250 g makaronu, ja użyłam casarecce
  • 100-120 g owoców morza (bez zalewy), będą to 2 nieduże puszki, wykorzystałam ośmiornicę i małże
  • garść pietruszki
  • oliwa z oliwek
  • 2 ząbki czosnku
  • pieprz i sól
  • 2 łyżki soku z cytryny
Przygotowujemy składniki- siekamy natkę pietruszki i rozdrabniamy czosnek.
 Makaron gotujemy w lekko osolonej wodzie.
Odcedzamy.
Zmniejszamy ogień i powoli lekko rozgrzewamy sporą ilość oliwy (ok. 8-10 łyżek).
Podsmażamy na niej czosnek. Dosypujemy pół łyżeczki pieprzu i około 1/3 łyżeczki soli.
 Dolewamy sok z cytryny.
Chwilę wszystko razem podsmażamy. Dorzucamy natkę pietruszki. Wszystko mieszamy z makaronem.
Następnie dodajemy owoce morza.
Nie ma sensu ich dodawać wcześniej, gdyż były już wcześniej poddane obróbce cieplnej. Całość zdejmujemy z ognia. Możemy dolać także nieco zalewy/oliwy z puszek. Gotowe.

Komentarze

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Jakby ciacho, a jednak sałatka

Lubię takie lekkie mylenie zmysłów, kiedy oko widzi co innego, niż jest w rzeczywistości. Pokrojone na kawałki jakby ciasto, które w rzeczywistości jest sałatką- to jest to. Zaskakujące, a do tego pyszne- idealne na przyjęcie.

Fiołkowa pychota

Codziennie podziwiam budzącą się do życia przyrodę. Wśród wschodzącej, soczyście zielonej trawy, pojawiło się mnóstwo fioletowych główek, radośnie prężących się do kwietniowego słonka! Kocham fiołki! Za ich kształt, wygląd, zapach, ale także za to, że te wszystkie walory można wykorzystać w kuchni, nie tylko do dekoracji dań. Moja przygoda z jadalnymi kwiatkami zaczęła się stosunkowo niedawno. Wcześniej raczej sceptycznie podchodziłam do przepisów wykorzystujących je. Postanowiłam jednak przekonać się, czy mój dystans warto dalej podtrzymywać. Już przy pierwszych próbach zmieniłam zdanie i wsiąkłam w takie dania i przetwory bardzo. Przyznaję, że większość receptur wymaga sporo zaangażowania, czasu i cierpliwości, ale koniec końców warto! Dzisiaj przepis na fiołkowy dżem.

Jajka po szkocku po polsku

Tym wpisem zaczynam tegoroczną serię receptur, które fantastycznie sprawdzą się na wielkanocnym stole. Jajka po szkocku jakoś nigdy wcześniej nie gościły w moim świątecznym jadłospisie, no i jak wzięłam je na warsztat, to okazało się, że tym razem też nie zagoszczą, a przynajmniej nie w oryginalnej wersji. Nie byłabym sobą gdybym nie dodała czegoś od siebie i oto efekt. Gorąco polecam!