Przejdź do głównej zawartości

Hreczniaki, pyszne kotleciki na bezmięsną ucztę

Hreczanyki, hreczki, hreczniaki. Wpadłam na ten przepis, poszukując ciekawego pomysłu na wykorzystanie kaszy gryczanej. Z tego co wyczytałam, danie pochodzi z kuchni kresów wschodnich i przyjmuję tę informację bez większych wątpliwości, w końcu tamtejsza kuchnia to miłość do placków i placuszków wszelkiego typu. Początkowo dość sceptycznie podeszłam to połączenia kaszy z białym serem oraz do ujęcia tych składników w formie kotleta. Nie byłabym jednak sobą gdybym nie spróbowała, oczywiście po swojemu modyfikując lekko przepis. Wiecie co? To jest pyszne! Dobrze wiem, że zrobię je jeszcze nie raz.

Składniki na około 15 średnich kotletów:

  • 300 g kaszy gryczanej
  • 250 g białego sera, tłustego lub półtłustego
  • jajko
  • duża cebula
  • ząbek czosnku
  • natka pietruszki
  • sól
  • pieprz
  • bułka tarta
  • łyżka masła + 2 łyżki oleju do smażenia cebulki
  • olej do smażenia kotlecików
Kaszę gotujemy na sypko, studzimy.
Cebulkę kroimy w dość drobną kostkę. Podsmażamy na maśle z dodatkiem oleju.
Gdy ładnie się zaszkli, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i chwilę podsmażamy.
Studzimy, dodajemy do kaszy. Dodajemy pokruszony biały ser, posiekaną natkę, jajko i przyprawy.
Wyrabiamy masę.
Jeśli będzie zbyt luźna- możecie dodać nieco bułki tartej. Tworzymy kotleciki i obtaczamy w bułce tartej.
Smażymy na dobrze rozgrzanym oleju, do zrumienienia z obu stron.

Świetnie smakują same, z koperkowym lub grzybowym sosem, ale możecie podać je też na przykład w towarzystwie ryby.

Komentarze

  1. Zapisuję :D Ser i kasza to dla mnie idealne połączenie - o mniam ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jakoś nie przekonywało smażenie tego sera... ale już jestem przekonana w pełni :)

      Usuń
  2. Świetne kotleciki! Zjadłabym takie z wielką ochotą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, są super. Jedno ze smaczniejszych moich odkryć- bo wcześniej nie znałam tej potrawy :)

      Usuń
  3. Bardzo apetyczne, skombinuję sobie bezglutenową bułkę tartą i będę robić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może kaszę przerobić na mąkę i spróbować z niej zrobić panierkę... hmmm muszę wypróbować i ten patent :)

      Usuń
  4. Jeszcze nigdy nie jadlam, brzmi pysznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spróbuj! :) Ja mam jednego bardzo wybrednego testera i on też stwierdził, że pycha :)

      Usuń
  5. Takie bezmięsne dania to nasze klimaty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię mięsko, ale ostatnio coraz częściej wybieram jednak te bez. A te kotlety są wyjątkowe!

      Usuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Jesienny zastrzyk pysznych witamin

Tak jak wiosną obżeram się nowalijkami, pachnącymi świeżutkimi rzodkiewkami czy sałatą, tak jesień niezmiennie kojarzy mi się z bombą witaminową w postaci soku z marchwi i jabłek. Oczywiście, takie soki można robić praktycznie cały rok, ale mnie one zwykle najbardziej porywają o tej porze. Marchew jeszcze na polu, cały czas soczysta i słodka. Jabłka zwłaszcza te tak zwane zimowe odmiany też w tej chwili królują... zatem do dzieła! Trzeba się wzmocnić w obliczu nadchodzącej słoty. Dodatkową atrakcją w moim domu rodzinnym jest używanie sokowirówki, która jest z nami od 1978 roku i działa tak samo niezawodnie!

Rybka w rozkosznie chrupiącej, ziołowej panierce

Ryba w panierce wcale nie musi ociekać tłuszczem, jak jawi się to niektórym orędownikom hiper zdrowego jedzenia. Ja sama na co dzień wybieram rybę pieczoną w całości, albo w potrawce, ale nie da się ukryć, że w panierce też lubię i z chęcią kuszę się na taką smażeninę od czasu do czasu. Panierka może być świetnym dodatkiem, wnieść w danie wiele smaku. W bardzo łatwy sposób możemy zmienić ją w niezwykle istotny element dania, by nie była wyłącznie zbędnymi, dodatkowymi kaloriami. Uważam, że ten przepis właśnie to udowadnia. Polecam!

Fiołkowa pychota

Codziennie podziwiam budzącą się do życia przyrodę. Wśród wschodzącej, soczyście zielonej trawy, pojawiło się mnóstwo fioletowych główek, radośnie prężących się do kwietniowego słonka! Kocham fiołki! Za ich kształt, wygląd, zapach, ale także za to, że te wszystkie walory można wykorzystać w kuchni, nie tylko do dekoracji dań. Moja przygoda z jadalnymi kwiatkami zaczęła się stosunkowo niedawno. Wcześniej raczej sceptycznie podchodziłam do przepisów wykorzystujących je. Postanowiłam jednak przekonać się, czy mój dystans warto dalej podtrzymywać. Już przy pierwszych próbach zmieniłam zdanie i wsiąkłam w takie dania i przetwory bardzo. Przyznaję, że większość receptur wymaga sporo zaangażowania, czasu i cierpliwości, ale koniec końców warto! Dzisiaj przepis na fiołkowy dżem.