Przejdź do głównej zawartości

Niebiańskie jajko na miękko

Jeśli macie w domu małego człowieczka, którego chcecie zachęcić do jedzenia jajek, na przykład w wersji na miękko, to ten przepis jest właśnie dla Was. Jeśli macie ochotę zaskoczyć ukochaną osobę niebanalnym pomysłem na pyszne śniadanko- nie mogliście trafić lepiej. A jeśli po prostu chcecie jakiejś odmiany, by Wasz posiłek nie było nudny, to po prostu zachęcam do skorzystania z poniższej receptury. Takie puszyste chmurki z płynnym złotem w środku rozświetlą każdy, nawet najbardziej pochmurny poranek :) A teraz poetycko przechodzimy do przygotowania tego niebiańskiego dania.
Składniki:
  • 2 jajka (oczywiście używamy tyle ile porcji chcemy przygotować)
  • sól
  • pieprz
  • łyżeczka oleju
Zaczynamy od rozdzielenia białek od żółtek.
Każde żółtko powinno wylądować w oddzielnej miseczce. Pamiętajcie by obchodzić się z nimi delikatnie, by się nie rozpłynęły. Białka natomiast łączymy ze sobą. Doprawiamy sporą szczyptą soli i ubijamy je na sztywną pianę.
Polecam robić to mikserem, na najmniejszych obrotach, używając wąskiego naczynia. Myślę, że potrwa to około 5 minut. Gdy piana będzie już sztywna, przekładamy ją na natłuszczoną blaszkę (można wyłożyć papierem do pieczenia).

Tworzymy dwie, wysokie na mniej więcej 8 cm kupki. W środku tworzymy zagłębienie, najlepiej zrobić je po prostu palcem.
Do powstałych zagłębień delikatnie przelewany żółtka.
Posypujemy pieprzem.
Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy około 6-7 minut. Białko będzie lekko przyrumienione i puszyste, a żółtko rozkosznie płynne.

Komentarze

  1. Ale fajna chmurka z tego wyszła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Odrobina inwencji i nawet z niby tak banalnego dania jak jajko na miękko można zrobić małe kulinarne dzieło sztuki. Świetnie się prezentuje to chmurkowe jajo :) Ale małym dzieciom to raczej bym nie polecał, a już na pewno nie w towarzystwie warzyw. Wyszłaby z tego tylko malownicza jajecznica :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że małych maluchów nie karmiłam... jadł taki wybredny ośmiolatek i najbardziej mu się podobała ta żółta płynąca lawa ;) A białko wychodzi takie... elastyczne dość, więc rozbełtać ciężko :) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Dziś zjedzone na śniadanie. To był boski początek dnia :) Dziękuję za inspirację!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Fiołkowa pychota

Codziennie podziwiam budzącą się do życia przyrodę. Wśród wschodzącej, soczyście zielonej trawy, pojawiło się mnóstwo fioletowych główek, radośnie prężących się do kwietniowego słonka! Kocham fiołki! Za ich kształt, wygląd, zapach, ale także za to, że te wszystkie walory można wykorzystać w kuchni, nie tylko do dekoracji dań. Moja przygoda z jadalnymi kwiatkami zaczęła się stosunkowo niedawno. Wcześniej raczej sceptycznie podchodziłam do przepisów wykorzystujących je. Postanowiłam jednak przekonać się, czy mój dystans warto dalej podtrzymywać. Już przy pierwszych próbach zmieniłam zdanie i wsiąkłam w takie dania i przetwory bardzo. Przyznaję, że większość receptur wymaga sporo zaangażowania, czasu i cierpliwości, ale koniec końców warto! Dzisiaj przepis na fiołkowy dżem.

Botwinkowa inaczej

Danie bardzo przypadło mi do gustu. Wcześniej nie łączyłam buraczków z pomidorami w jednej zupie, więc postanowiłam zaspokoić swoją ciekawość smaku. Okazało się, że to całkiem trafiony pomysł. Teraz często będę tak łączyła wspomniane składniki. Wypróbujcie!

Wątróbka cielęca- wariacja na temat klasyki

Zgodnie z moją teorią, że organizm pobudza naszą ochotę na produkty, które mogą mu dostarczyć składników, których mu brakuje... mnie ostatnio ewidentnie brakuje żelaza. Szpinak mogłabym jeść na okrągło i na każdy posiłek, a i wątróbka często gości na moim stole. Jednak cielęcą wątróbkę przygotowywałam pierwszy raz. W konsystencji jest ona podobnie delikatna, co wątróbka drobiowa. Postanowiłam przygotować ją dość klasycznie, z cebulką, ale w lekko odmienionej wersji. Nie byłabym w końcu sobą, gdybym nie dodała czegoś od siebie :D