Przejdź do głównej zawartości

Bardzo grzybowy pasztet

W tym roku każdy jesienny spacer do lasu owocował zbiorami grzybów, było ich wyjątkowo dużo. Ten przepis powstał, co prawda, ze świeżych okazów, których raczej już nie znajdziecie, ale jeśli macie zamrożone, to spokojnie możecie pokusić się o przygotowanie pasztetu, który chcę Wam zaproponować. Wielkimi krokami zbliżają się Święta i myślę, że ten przepis może świetnie sprawdzić się w ramach Wigilijnego menu, jeszcze zdążycie :)

Składniki na formę o wymiarach (35 x 12 cm, mierzona górna część):
  • 800 g mrożonych (lub świeżych w sezonie) grzybów leśnych (np. podgrzybków)
  • 400 g kaszy gryczanej
  • 2 średnie cebule
  • 4-5 średnich marchewek
  • 2 pietruszki
  • 4 ząbki czosnku
  • 3 jajka
  • ok. 1/4 szklanki bułki tartej
  • 2 ziarna ziela angielskiego
  • płaska łyżka suszonego majeranku
  • płaska łyżka tymianku
  • sól do smaku (mniej więcej 1 łyżka)
  • pieprz czarny do smaku (ok. 1 łyżki)
  • 2 łyżki masła
  • 4 łyżki oleju rzepakowego
Marchewki i pietruszki myjemy i gotujemy do miękkości.
Ugotowane i przestudzone obieramy. Grzyby rozmrażamy. Jeśli mamy świeże- na krótko wkładamy do wody i myjemy.
Kroimy na mniejsze kawałki, nie bardzo drobno. Mrożone zapewne będę już pokrojone.
Cebule kroimy w pióra.
W dużym rondlu rozgrzewamy olej i masło.
Podsmażamy na nim cebulę, a gdy ta się zeszkli, dodajemy grzyby i smażymy na średnim ogniu.
Głównie chodzi o to, żeby pozbawić ich większej części wody. Myślę, że 20-30 minut powinno wystarczyć. Odstawiamy do wystygnięcia. W międzyczasie mielimy kaszę, w malakserze lub młynku do kawy.
Niezbyt drobno.
Podsmażone grzyby z cebulką, ząbki czosnku, ugotowane warzywa i ziele angielskie mielimy w maszynce- przy pomocy tarczy o średnich oczkach.



Miksturę mieszamy z rozdrobnioną kaszą, bułką tartą, ziołami, solą i pieprzem.
Dokładamy żółtka.
Na zdjęciu widać więcej żółtek niż w przepisie, gdyż jajka były bardzo małe.
Z białek ubijamy pianę i dodajemy do masy. Delikatnie mieszamy, by wszystko połączyć.
Masę przekładamy do wyłożonej papierem do pieczenia foremki.
Będzie dość luźna, ale nie martwcie się, zmielona kasza zrobi swoje. Pieczemy w 190 stopniach przez około 1,5 h. Proponuję przez godzinę piec z włączoną dolną grzałką a na kolejne 30 minut uruchomić także górną. Studzimy i podajemy. 

Komentarze

  1. A my pierwszy raz robiłyśmy selerowo-grzybowy pasztet i wyszedł mega pyszny :) Twojego też byśmy chętnie spróbowały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam kiedyś zupę grzybowo-selerową i była pyszna, więc wierzę, że Wasz pasztet także. Muszę poszperać za przepisem i wypróbować :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Fiołkowa pychota

Codziennie podziwiam budzącą się do życia przyrodę. Wśród wschodzącej, soczyście zielonej trawy, pojawiło się mnóstwo fioletowych główek, radośnie prężących się do kwietniowego słonka! Kocham fiołki! Za ich kształt, wygląd, zapach, ale także za to, że te wszystkie walory można wykorzystać w kuchni, nie tylko do dekoracji dań. Moja przygoda z jadalnymi kwiatkami zaczęła się stosunkowo niedawno. Wcześniej raczej sceptycznie podchodziłam do przepisów wykorzystujących je. Postanowiłam jednak przekonać się, czy mój dystans warto dalej podtrzymywać. Już przy pierwszych próbach zmieniłam zdanie i wsiąkłam w takie dania i przetwory bardzo. Przyznaję, że większość receptur wymaga sporo zaangażowania, czasu i cierpliwości, ale koniec końców warto! Dzisiaj przepis na fiołkowy dżem.

Wątróbka cielęca- wariacja na temat klasyki

Zgodnie z moją teorią, że organizm pobudza naszą ochotę na produkty, które mogą mu dostarczyć składników, których mu brakuje... mnie ostatnio ewidentnie brakuje żelaza. Szpinak mogłabym jeść na okrągło i na każdy posiłek, a i wątróbka często gości na moim stole. Jednak cielęcą wątróbkę przygotowywałam pierwszy raz. W konsystencji jest ona podobnie delikatna, co wątróbka drobiowa. Postanowiłam przygotować ją dość klasycznie, z cebulką, ale w lekko odmienionej wersji. Nie byłabym w końcu sobą, gdybym nie dodała czegoś od siebie :D

Słodko-ostra wątróbka

Wątróbka drobiowa jest delikatna, ale absolutnie nie pozbawiona tego specyficznego smaku, za który jedni ją kochają a inni nienawidzą. Ja kiedyś jej nie znosiłam, a teraz zastanawiam się jak to było możliwe. Teraz wręcz coraz częściej ją przyrządzam i coraz odważniej doprawiam i łączę z różnymi składnikami. Dzisiaj wersja, która zaskoczyła mnie niesamowicie. Koniecznie wypróbujcie!