Przejdź do głównej zawartości

Szybka zupa czosnkowa

Czemu wolny czas mija zawsze tak szybko? Dopiero co kończyłam ostatnie zadania w pracy w piątkowe popołudnie, a już jakimś cudem jest niedziela. W wielu domach  to dzień celebrowania wspólnego, rodzinnie spędzanego czasu. W moim nie jest inaczej. Temu świętowaniu zawsze towarzyszy duży, pyszny, zawsze dopieszczony w smaku, dwudaniowy obiad. Drugie danie bywa różne, zależne od decyzji chwili, ale pierwsze, to zawsze rosół. Po prostu,jak nie ma rosołu- nie ma niedzieli! Powoli warzony na dużej ilości warzyw i na różnych gatunkach mięsa, to jest jeden z głównych smaków mojego domu rodzinnego. Myślę, że nie tylko mojego. A potem przychodzi poniedziałek, w garnku jeszcze rosół, a my szukamy jakiejś odmiany i dlatego poniedziałkowa zupa to zwykle pomidorowa. Jeśli macie jednak ochotę na coś innego, to proponuję Wam dzisiaj równie szybką w przygotowaniu, pyszną zupkę na poniedzielnik- czosnkową na bazie rosołu.
Składniki nie mogłyby być prostsze:
  • rosół (3 porcje)
  • dwie duże główki czosnku
  • dwie marchewki, najlepiej te już ugotowane wcześniej w rosole
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • bułka
  • ser żółty
  • mieszanka ulubionych ziół, najlepiej w śródziemnomorskim stylu
  • szczypta ostrej papryki
Czosnek obieram i kroję w plastry.
W plastry kroję też ugotowaną marchewkę. Podgrzewam rosół, dorzucam to, co pokroiłam i gotuję na niewielkim ogniu.
W międzyczasie kroję bułkę, każdy jej kawałek smaruję lekko oliwą od strony, która trafia na blaszkę,  na papier do pieczenia. Na wierzch kładę plaster żółtego sera, posypuję ziołami i papryką.
Wkładam na około 10 minut do nagrzanego do 200 stopni piekarnika (górna i dolna grzałka). W trakcie gotowania ilość zupy lekko się redukuje u raczej nie potrzebuje większego doprawiania, ale oczywiście dobrze spróbować i sprawdzić. Pokrojony w plastry czosnek zwykle nie wymaga gotowania dłuższego niż 15-20 minut. Dodaje rosołowi ostrości, którą cudownie równoważy słodycz marchewki, szczypta gałki wieńczy dzieło. Podajemy z przypieczoną grzanką, która od spodu delikatnie, aksamitnie rozmięknie, a z wierzchu pozostanie lekko chrupiąca i serowo-ciągnąca się. To jak? Kto podchwyci pomysł na poniedziałkowy obiad?



Komentarze

  1. Mi również ten miesiąc wydaje się zbyt szybki ;-) Zupa brzmi i wygląda wybornie,takiej jeszcze nie jadłam, miłej niedzieli :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Chabrowe lato w szklance

W tym roku wiosna nas rozpieszcza. Chyba w większości kraju mamy dużo słońca i zwykle zupełnie  letnie temperatury. W związku z tym i roślinki spieszą się z kwitnieniem i owocowaniem. Dzisiaj postanowiłam ruszyć na chabry i okazało się, że w moim rejonie to ostatni dzwonek! A ja głupia zastanawiałam się, czy to nie za wcześniej jednak... Także Pichceniomaniacy, na zbiory! Zwłaszcza jeśli macie ochotę wypróbować poniższy przepis. Na szczęście chabry są dość sporymi kwiatuszkami, więc nie ma z nimi jakoś przesadnie dużo pracy. Trzeba jednak pamiętać, by wybrać bezpieczne miejsce zbioru. Z dala od ulicy, od mocno pryskanych pól. Ja swoje zdobyłam na nieuprawianym od dłuższego czasu poletku w pobliżu lasu- i takich miejsc najlepiej szukajcie.

Fiołkowa pychota

Codziennie podziwiam budzącą się do życia przyrodę. Wśród wschodzącej, soczyście zielonej trawy, pojawiło się mnóstwo fioletowych główek, radośnie prężących się do kwietniowego słonka! Kocham fiołki! Za ich kształt, wygląd, zapach, ale także za to, że te wszystkie walory można wykorzystać w kuchni, nie tylko do dekoracji dań. Moja przygoda z jadalnymi kwiatkami zaczęła się stosunkowo niedawno. Wcześniej raczej sceptycznie podchodziłam do przepisów wykorzystujących je. Postanowiłam jednak przekonać się, czy mój dystans warto dalej podtrzymywać. Już przy pierwszych próbach zmieniłam zdanie i wsiąkłam w takie dania i przetwory bardzo. Przyznaję, że większość receptur wymaga sporo zaangażowania, czasu i cierpliwości, ale koniec końców warto! Dzisiaj przepis na fiołkowy dżem.

Orzeźwiający koktajl owocowy z ziołową niezpodzianką

Dodatek ziół innych niż mięta do słodkości długo wydawał mi się dość dziwaczny, do momentu aż spróbowałam. Zioła w deserach sprawdzają się genialnie, moim zdaniem zwłaszcza, gdy są one owocowe. Jeśli krzywicie się na myśl o połączeniu na przykład bazylii z truskawkami, to czas spróbować i zmienić zdanie. Ja miałam dokładnie takie samo podejście i cieszę się, że je zweryfikowałam. Dzisiaj propozycja pysznego, prostego koktajlu owocowego. Ugasi pragnienie, ale spokojnie można podać go także jako pyszny deser.