Przejdź do głównej zawartości

Zupa paprykowa z pulpecikami i rukolą


"Zebrałam rukolę, bo taka duża już urosła... trzeba by coś z niej zrobić"- zakomunikowała mama. Ileż
można jeść na wszystkie posiłki dziennie sałatkę? Postanowiłam wykorzystać zieleninę jakoś inaczej.
Na początek- nieśmiała próba. Dodałam rukolę do pulpetów i do zupy. Wyszło super! 

Fakt, tego typu dania kojarzą się raczej z jesienną słotą i próbą rozgrzania się gorącą, esencjonalną zupą. Jednak ta wersja nie jest ciężka. Nie użyłam żadnej śmietany czy innej zaprawy do zupy, mięso z indyka jest raczej chude. Całość wyszła sycąca i warzywnie orzeźwiająca. 

Do tej pory nie używałam rukoli do gotowania. Surowa odgrywała ewentualnie rolę dodatku do ciepłych dań. Bałam się, że jej zdecydowany smak zdominuje całą potrawę- nic bardziej mylnego. Smaki pięknie skomponowały się, podkreślając się nawzajem. Rukola była przyjemnie wyczuwalna, ale pomimo iż użyłam jej w dużej ilości, nie przyćmiła paprykowej nuty.

Zupę gotowałam na bazie wywaru z warzyw i mięsa, ale uważam, że jej smak jest na tyle bogaty i ciekawy, że przygotowana na samych warzywach oraz bez pulpetów będzie równie pyszna.
Bulion, którego użyłam, gotowałam na świeżo, specjalnie do tej zupy. Składniki tradycyjne- trochę mięsa, dużo warzyw, przypraw. Gdy wywar był już gotowy, czyli wszystkie składniki zmiękły i oddały płynowi swój smaku, przecedziłam go, pozostawiając w środku jedynie kawałek selera, marchewkę, małą pietruszkę i cebulę- po zmiksowaniu dodały zupie nieco gęstości. Nie chciałam jednak by była przesadnie gęsta, niczym zupa-krem, dlatego nie wykorzystałam wszystkich warzyw. Do około 3 litrów delikatnie gotującego się płynu dorzuciłam dużego pomidora oraz dwie duże, świeże, czerwone papryki, a to wszystko pokrojone w dość drobną kostkę. Jest to ważne, gdyż nie obierałam warzyw ze skórek. Z dużych kawałków mogłaby się nam ona zbytnio ciągnąć po zupie pomimo miksowania. Wszystko pichciło się w ten sposób jakieś 15 minut, a w tym czasie przygotowałam pulpety.

Do miski włożyłam 300 gr mięsa mielonego z indyka, wbiłam jajko, dodałam małą bułkę namoczoną w mleku, uprzednio dobrze odciśniętą. Dwie garści rukoli poszatkowałam dość drobno i dorzuciłam do mięsa. Wszystko dokładnie wymieszałam, doprawiając solą i pieprzem. Mikstura wyszła dość wilgotna i lepka, dlatego moje pulpeciki formowałam dość nieporadnie- na ile pozwalała konsystencja. Nie chciałam jednak niczym jej zagęszczać, by nie wyszły gumowe i twarde. Ręce zwilżałam zimną wodą, by było nieco łatwiej manipulować mięsną masą, a deskę, na której układałam pulpety, posypałam delikatnie mąką. 



W międzyczasie dorzucone do bulionu warzywa zmiękły, dodałam jeszcze garść rukoli i pozostawiłam w gotującej się zupie na jakieś 2 minuty. Zestawiłam z gazu, lekko przestudziłam i wszystko dokładnie zmiksowałam. 


Zupa ponownie wylądowała na gazie i gdy tylko bulgotaniem dała znać, iż znowu jest bardzo gorąca- zaczęłam dorzucać do niej pulpeciki. Pamiętajcie by nie wrzucać ich wszystkich na raz. Zupa musi wrzeć, by białko w naszych luźnych, mięsnych kulkach szybko się ścięło. Jeśli wrzucilibyśmy od razu je wszystkie temperatura płynu gwałtownie by spadła i pulpety mogłyby się rozpaść.

Po około 10 minutach gotowania zupy wraz z mięsem sprawdzam smak. Specjalnie nie doprawiałam jej wcześniej licząc się z tym, że przyprawy z pulpetów także dodadzą sporo smaku. Doprawiłam zupę ostrą papryką (płatki chili) oraz brakującą ilością soli. Po kolejnych pięciu minutach mięso było już dobrze ugotowane. Postanowiłam dodać jej nieco faktury i dodatkowo podkreślić smak rukoli, która miała być w końcu jedną z głównych bohaterek tego dania. Dorzuciłam zatem do całości jeszcze kilkanaście całych liści i po 2 minutach, gdy liście dobrze się zblanszowały, zupę można było serwować.

Komentarze

  1. Rukoli nigdy i do niczego nie używałam :/ Zupa i pulpeciki wyglądają bardzo smakowicie! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Jakby ciacho, a jednak sałatka

Lubię takie lekkie mylenie zmysłów, kiedy oko widzi co innego, niż jest w rzeczywistości. Pokrojone na kawałki jakby ciasto, które w rzeczywistości jest sałatką- to jest to. Zaskakujące, a do tego pyszne- idealne na przyjęcie.

Jajka po szkocku po polsku

Tym wpisem zaczynam tegoroczną serię receptur, które fantastycznie sprawdzą się na wielkanocnym stole. Jajka po szkocku jakoś nigdy wcześniej nie gościły w moim świątecznym jadłospisie, no i jak wzięłam je na warsztat, to okazało się, że tym razem też nie zagoszczą, a przynajmniej nie w oryginalnej wersji. Nie byłabym sobą gdybym nie dodała czegoś od siebie i oto efekt. Gorąco polecam!

Fiołkowa pychota

Codziennie podziwiam budzącą się do życia przyrodę. Wśród wschodzącej, soczyście zielonej trawy, pojawiło się mnóstwo fioletowych główek, radośnie prężących się do kwietniowego słonka! Kocham fiołki! Za ich kształt, wygląd, zapach, ale także za to, że te wszystkie walory można wykorzystać w kuchni, nie tylko do dekoracji dań. Moja przygoda z jadalnymi kwiatkami zaczęła się stosunkowo niedawno. Wcześniej raczej sceptycznie podchodziłam do przepisów wykorzystujących je. Postanowiłam jednak przekonać się, czy mój dystans warto dalej podtrzymywać. Już przy pierwszych próbach zmieniłam zdanie i wsiąkłam w takie dania i przetwory bardzo. Przyznaję, że większość receptur wymaga sporo zaangażowania, czasu i cierpliwości, ale koniec końców warto! Dzisiaj przepis na fiołkowy dżem.