Przejdź do głównej zawartości

Pyszna pieczona cielęcina w maślano-szałwiowym sosie

Cielęciny nie przygotowuję zbyt często. Kosztuje niemało i jest stosunkowo trudno dostępna. Do tej pory najczęściej przewijała się w mojej kuchni głównie jako baza zupek, czy innych dań dla dzieciaków w rodzinie. Dlatego postanowiłam z nią poeksperymentować, zaczęłam od przygotowania pieczonej cielęciny. Przyznam, że tego typu potrawy czasami nie udają mi się za pierwszym razem. Jestem perfekcjonistką, zatem, gdy mam jakiekolwiek zastrzeżenia, zmieniam recepturę i próbuję aż do skutku. Jednak to mięsko wyszło świetne i już. Część oszamaliśmy jako wędlinę na kanapki, a część została podana z pieczeniowym sosem. Do tego świeża fasolka szparagowa i pyszny obiad gotowy.

Potrzebne składniki to:
  • 1,5 kg cielęciny z kością (np. górki cielęcej)
  • 5 łyżek oleju
  • 50 g masła
  • ok. 10 liści szałwii
  • 5 ząbków czosnku
  • szklanka bulionu warzywnego (ewentualnie przegotowanej wody)
  • sól
Na dużej patelni podgrzewamy olej, rozpuszczamy także masło.
Na powstałą mieszankę tłuszczu wrzucamy szałwię i czosnek.
Na dość dużym ogniu, podsmażamy mięso.
Gdy mięso będzie zrumienione, zdejmujemy z patelni.
Usuwamy z niej także liście szałwii, gdyż dość mocno się przysmażą. Na patelnię wylewamy bulion i krótko gotujemy.
Próbujemy i doprawiamy solą jeśli to konieczne. Mięso solimy (ok 1/2 łyżeczki) i przekładamy do rękawa.
Zalewamy gorącym sosem powstałym na patelni.
Zamykamy rękaw. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 240 stopni na 15 minut. Dzięki temu mięso dodatkowo się zamknie i zachowa soczystość. Potem zmniejszamy temperaturę do 160 stopni i pieczemy jeszcze przez godzinę. Wystawiamy z piekarnika, studzimy, wyciągamy z rękawa zachowując sos z pieczenia i cieszymy się pyszną, aromatyczną wędlinką.
Jeśli chcecie zaserwować na obiad, proponuję sos, który zostanie z pieczenia lekko zredukować w garnku. Mięsko oddzielić od kości, dodać do sosu. Można jeszcze na koniec dorzucić nieco szałwii, by dodatkowo podbić aromat.

Komentarze

  1. Niesamowicie apetycznie się prezentuje :) Pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, myślę, że to niezły rarytas dla mięsożerców :)

      Usuń
  2. Super połączenie - delikatna cielęcina i do tego aromatyczny sosik, musiało być pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajny przepis, prosty i pomysłowy :) A cielęcina wygląda naprawdę pysznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że byłam z siebie dumna, bo wyszło naprawdę wyjątkowo pysznie, a mięsko rozpływało się w ustach :)

      Usuń
  4. Z szałwią musi smakować naprawdę ciekawie. Pysznie to wygląda :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szałwia, że dominuje, a wręcz podkreśla specyficzny smak mięsa. Polecam :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Botwinkowa inaczej

Danie bardzo przypadło mi do gustu. Wcześniej nie łączyłam buraczków z pomidorami w jednej zupie, więc postanowiłam zaspokoić swoją ciekawość smaku. Okazało się, że to całkiem trafiony pomysł. Teraz często będę tak łączyła wspomniane składniki. Wypróbujcie!

Pulpeciki nie do końca mięsne

Kiedyś mówiono, że dania w stylu pieczeń rzymska, czy choćby pulpety, to tak zwany przegląd tygodnia. Przerabiało się na nie wszelkie pozostałości innych potraw. I co w tym złego? Nienawidzę wyrzucania jedzenia i codziennie bardzo staram się tego nie robić. Czasami staję przed otwartą lodówką i widzę po kawałku tego i tamtego. Nic bardziej nie uspokaja, jak pyszne danie stworzone z takich właśnie "odpadków".

Fiołkowa pychota

Codziennie podziwiam budzącą się do życia przyrodę. Wśród wschodzącej, soczyście zielonej trawy, pojawiło się mnóstwo fioletowych główek, radośnie prężących się do kwietniowego słonka! Kocham fiołki! Za ich kształt, wygląd, zapach, ale także za to, że te wszystkie walory można wykorzystać w kuchni, nie tylko do dekoracji dań. Moja przygoda z jadalnymi kwiatkami zaczęła się stosunkowo niedawno. Wcześniej raczej sceptycznie podchodziłam do przepisów wykorzystujących je. Postanowiłam jednak przekonać się, czy mój dystans warto dalej podtrzymywać. Już przy pierwszych próbach zmieniłam zdanie i wsiąkłam w takie dania i przetwory bardzo. Przyznaję, że większość receptur wymaga sporo zaangażowania, czasu i cierpliwości, ale koniec końców warto! Dzisiaj przepis na fiołkowy dżem.