Przejdź do głównej zawartości

Pyszny sos- radość grzybiarza!

Kończy się lato. Ciężko to znoszę, zwłaszcza, że w tym roku słoneczko na nie rozpieszczało. Coraz go mniej, temperatury spadają. Jedyną pociechą są popołudniowe spacery po lesie w poszukiwaniu grzybów, których w tym sezonie w moim rejonie jest całkiem sporo. Nie jestem ekspertką, więc zbieram tylko te, których jestem absolutnie pewna. Dzięki kilku wyprawom powstał spory zapas suszonych i marynowanych grzybków, ale także przepyszny sos, przepisem na który chcę się dzisiaj z Wami podzielić.

Składniki na 3-4 porcje:
  • około 20 podgrzybków
  • średnia cebulka
  • duży ząbek czosnku
  • 2 łyżki oleju
  • czubata łyżka masła
  • tymianek- najlepiej kilka gałązek świeżego
  • płaska łyżka ciemnego sosu sojowego
  • 3 łyżki octu
  • woda
  • łyżka kwaśnej śmietany 18%
  • sól i pieprz


Grzyby czyścimy, kroimy, zanurzamy w wodzie z octem- dzięki czemu nie przybiorą tej niebieskawo-zielonkawej barwy. Cebulę i czosnek siekamy dość drobno.
Olej i masło rozgrzewamy.
Zaczynamy od podsmażenia cebuli.
Gdy już będzie dobrze zeszklona- dodajemy czosnek i chwilkę podsmażamy.
Dodajemy odcedzone z wody grzybki.
Przykrywamy i dusimy jakieś 15 minut.


Po tym czasie dodajemy śmietanę.
Dokładamy zioła. Ja dołożyłam całe gałązki, bo obskubywanie listków byłoby dość żmudne. Pod wpływem temperatury same odpadają i łączą z sosem.
Przykrywamy i dusimy około 10 minut. Dolewamy sos sojowy.
Wyławiamy zioła- jeśli włożyliście tak jak ja całe gałązki. Próbujemy, doprawiamy solą i pieprzem.
Podajemy z kaszą, ziemniakami, makaronem, czy na co tam macie ochotę.

Komentarze

  1. Wpraszam się do Ciebie na to pyszne jedzonko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jak widzę nawzajem trafiamy w swoje gusta, więc może powinnyśmy się kiedyś wprosić jedna do drugiej ;) hehe Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Taki sosik to coś obowiązkowego na jesienny obiad. Aż się uśmiechnęłam widząc tytuł przepisu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzybiarz był radosny jak gotował :) mogę zaświadczyć, bo jam Ci to uczyniła :D Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, staram się :) Rodzina "marudzi", że ich tuczę ;) ale z niecierpliwością czekają co też podam na stół ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Pulpeciki nie do końca mięsne

Kiedyś mówiono, że dania w stylu pieczeń rzymska, czy choćby pulpety, to tak zwany przegląd tygodnia. Przerabiało się na nie wszelkie pozostałości innych potraw. I co w tym złego? Nienawidzę wyrzucania jedzenia i codziennie bardzo staram się tego nie robić. Czasami staję przed otwartą lodówką i widzę po kawałku tego i tamtego. Nic bardziej nie uspokaja, jak pyszne danie stworzone z takich właśnie "odpadków".

Fiołkowa pychota

Codziennie podziwiam budzącą się do życia przyrodę. Wśród wschodzącej, soczyście zielonej trawy, pojawiło się mnóstwo fioletowych główek, radośnie prężących się do kwietniowego słonka! Kocham fiołki! Za ich kształt, wygląd, zapach, ale także za to, że te wszystkie walory można wykorzystać w kuchni, nie tylko do dekoracji dań. Moja przygoda z jadalnymi kwiatkami zaczęła się stosunkowo niedawno. Wcześniej raczej sceptycznie podchodziłam do przepisów wykorzystujących je. Postanowiłam jednak przekonać się, czy mój dystans warto dalej podtrzymywać. Już przy pierwszych próbach zmieniłam zdanie i wsiąkłam w takie dania i przetwory bardzo. Przyznaję, że większość receptur wymaga sporo zaangażowania, czasu i cierpliwości, ale koniec końców warto! Dzisiaj przepis na fiołkowy dżem.

Wątróbka cielęca- wariacja na temat klasyki

Zgodnie z moją teorią, że organizm pobudza naszą ochotę na produkty, które mogą mu dostarczyć składników, których mu brakuje... mnie ostatnio ewidentnie brakuje żelaza. Szpinak mogłabym jeść na okrągło i na każdy posiłek, a i wątróbka często gości na moim stole. Jednak cielęcą wątróbkę przygotowywałam pierwszy raz. W konsystencji jest ona podobnie delikatna, co wątróbka drobiowa. Postanowiłam przygotować ją dość klasycznie, z cebulką, ale w lekko odmienionej wersji. Nie byłabym w końcu sobą, gdybym nie dodała czegoś od siebie :D