Przejdź do głównej zawartości

Burrito z wołowiną i guacamole

Ciudad Juárez to miasto na północy Meksyku, któremu zawdzięczamy tę potrawę. Kucharz, uliczny sprzedawca Juan, wymyślił owijanie jedzenia w placki- tortille, by dłużej było ciepłe i nie zsychało się. Przemieszczał się po mieście wykorzystując osła, i to był jego znak rozpoznawczy. Potrawa swoją nazwę wzięła więc od środka transportu, od osła, czyli po hiszpańsku burro. Oryginalne meksykańskie burritos są nieduże, zawierają niewielką ilość składników, na przykład mięso, fasolę z ryżem. Te, które zwykle jada się u nas są bardziej amerykańską wersją. Można powiedzieć, że potrawa zrobiła tam zawrotną karierę i doczekała się bardzo wielu wariacji. Moja wersja to hołd oddany klasyce, ale jednak zmodyfikowana. Zapraszam do lektury i wypróbowania.

Najpierw przygotowujemy wszystko do farszu. Potrzebne składniki to:
  • 700 g mięsa wołowego
  • cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • czerwona fasola z puszki (240 g)
  • kukurydza z puszki (2/3 puszki, około 180 g)
  • 500-600 g passaty pomidorowej
  • pół dużej czerwonej papryki
  • pół dużej żółtej lub zielonej papryki
  • 5-6 liści kapusty pekińskiej
  • 200 g żółtego sera
  • tłuszcz do smażenia
  • przyprawy: po pół łyżeczki soli, cząbru, oregano, 1/3 łyżeczki utartego kminu rzymskiego i nasion kolendry, około 1/3 łyżeczki płatków chili lub chili w proszku.
Mięso mielimy wraz z cebula i podsmażamy na niewielkiej ilości tłuszczu. Gdy mięso będzie już usmażone dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, a następnie przecier pomidorowy.

Dusimy kilka minut, dodajemy przyprawy, fasolę i kukurydzę i po około 5 minutach zestawiamy z ognia- ta część farszu gotowa.
Polecam doprawić na dość ostro- reszta składników tę ostrość lekko zniweluje, ale odrobina żaru w meksykańskiej potrawie musi być :) Zatem dosypujcie chili po trochu i próbujcie, ta 1/3 łyżeczki, to mocno orientacyjna ilość.

Kroimy paprykę w paski oraz zielone części kapusty pekińskiej, ser ścieramy na tarce.


Następnie przygotowujemy cudownie zielone, aromatyczne guacamole.
Awokado myjemy, kroimy na pół, pozbawiamy pestki i łyżeczką wyciągamy miąższ. Do awokado wyciskamy sok z jednej limonki oraz czosnek, dodajemy sól, około 1/3-1/2 łyżeczki i wszystko mieszamy rozgniatając widelcem lub, jeśli awokado nie jest zbyt miękkie, możemy posłużyć się blenderem.
Gotowe.



Teraz czas na tortille. Składniki na 12 placków o średnicy około 22-24 cm to:
  • 340 g mąki pszennej (550)
  • 340 g mąki krupczatki
  • 7 łyżek oleju
  • płaska łyżeczka soli
  • 360 ml wrzącej wody
Oba gatunki mąki mieszamy w misce razem z solą.
Dolewamy olej.
Następnie wlewamy wrzątek i lekko mieszamy.
Przesypujemy wszystko na stolnicę i zagniatamy ciasto. Dzięki wrzątkowi i oliwie jest to bardzo proste, już po chwili otrzymamy sprężyste, gładkie ciasto. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy, by przestygło. Dzielimy nożem na 12 porcji.
Z każdej porcji formujemy kulkę i rozwałkowujemy na dość cienkie, wręcz lekko prześwitujące placki. Skład ciasta sprawia, że nie przykleja się do stolnicy. Czysta i prosta robota :)
Placki nie muszą być idealnie okrągłe, ale jeśli chcecie, możecie je przyciąć przykładając na wzór choćby odwrócony do góry dnem talerz. Patelnię z nieprzywierającą powłoką, może być specjalna do smażenie naleśników, dobrze rozgrzewamy. Na średnim palniku i średnim ogniu na suchej patelni smażymy placki. Po około 15 sekundach placek powinien już swobodnie przesuwać się po patelni i być bledziutki, wtedy go przekręcamy. 20-30 sekund po drugiej stronie- powinny pojawić się tu i ówdzie leciutko brązowe plamki. Następnie jeszcze chwila na tej pierwszej strony.

Teraz wszystko trzeba ze sobą złożyć. Składniki wykładamy na 1/3, maksymalnie 1/2 części placka. Najpierw smarujemy guacamole, na jeden placek solidna łyżka salsy. Następnie wykładamy przestudzoną mieszankę z mięsem, garstkę sera, paprykę i sałatę.
Zwijamy, oczywiście zaczynając od strony, na której leży farsz, zaginając do środka "boki". Wymaga to może nieco wprawy, ale dzięki temu zawartość zawijaków pozostanie na swoim miejscu. Zróbcie tak przynajmniej z jednej strony.
Czeka nas bowiem jeszcze ostatni sznyt- podgrzanie- podpiekanie. Poza tym, burrito je się trzymając je w ręce, więc nie może nam wszystko wypadać dołem ;)
Zwinięte burritos układamy na patelni, tym razem może być ona muśnięta olejem- dzięki temu tortille ładnie się zrumienią. Robimy to na średnim ogniu, możemy przykryć, by całość dobrze się podgrzała. Można szamać. Polecam z dodatkiem ketchupu, majonezowego sosu z tabasco lub sosu czosnkowego. Smacznego!

Komentarze

  1. No trochę przy tym pracy, najchętniej to bym usiadła do stołu i zaczekała na to super danie, wiem że smacznie bardzo gotujesz, więc...może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Prosta surówka idealna do obiadu

Nie wyobrażam sobie obiadu bez jakiegokolwiek warzywa. Obiad bez sałatki, surówki, czy choćby ogórka kiszonego to nie obiad! Oczywiście w sezonie na piękne i świeże warzywa wybór jest ogromy i można poszaleć. Zimą wykorzystujemy głównie przetwory i kiszonki, ale czasem warto odbiec od tej reguły. Mam dla Was prostą i pyszną surówkę z aromatycznym, lekko czosnkowym sosem.

Zapiekanka a' la chłopski kociołek

Dzisiaj nieco odchudzona wersja zapiekanki chłopskiej. Normalnie tworząc takie danie, pomimo procesu pieczenia, i tak większość składników najpierw trafiłoby na patelnię. Oczywiście to dodatkowe kalorie no i więcej czasu spędzonego na przygotowaniach. Dlatego proponuję inną wersję, uważam, że tak czy siak niezwykle pyszną.

Syrop z "mimozy"

Mój świat od dzisiaj już nie jest taki sam... Za oknem pierwsze oznaki nadchodzącej jesieni, a ja, opatulona bluzą i szalikiem, spacerowałam po okolicy, podśpiewując pod nosem o mimozach, którymi to zaczyna się jesień... Pomyślałam- piękne to to, żółte takie, takie zioło, pewnie da się zjeść. Wróciłam do domu i zaczęłam szperać w książkach i internecie. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że owe mimozy to nie mimozy, a nawłoć! Pan Tuwim pisząc "Wspomnienie" miał na myśli właśnie nawłoć, którą jedynie zwyczajowo nazywa się polską mimozą. Tak czy siak, jest to bardzo wartościowa roślina, jak to mówią- jest bardzo dobrym surowcem zielarskim. Ma właściwości, między innymi, moczopędne, przeciwzapalne, przeciwzakrzepowe. Można stosować ją jako środek do dezynfekcji ran, czy też w celu wzmocnienia naczyń krwionośnych i odporności organizmu. Dzisiaj proponuję Wam syrop, który dodany do herbaty, umili niejeden chłodny, jesienny wieczór, a do tego może mieć korzystny wpływ ...