Przejdź do głównej zawartości

Roladki z polędwicy z maślanymi kurkami



Czy też Wam się często przydarza, że wybieracie się na zakupy z konkretnym pomysłem na obiad, a szwendając się po targu, czy między półkami w sklepie koncepcja ewoluuje? Bo mnie ta przypadłość nawiedza dość często ;) Równie często pomysł przybiera jeszcze inną wersję, gdy zaczynam gotowanie. Tym razem tak właśnie było. Chciałam kupić kurczaka, wróciłam do domu z polędwiczką wieprzową. Miała być grillowana, a ostatecznie nafaszerowałam ją i upiekłam. Obiad, z racji ilości był w sumie na dwa dni i w dwóch wydaniach. Sprawdźcie ten przepis, wyszło ciekawie.
Lista zakupów, abyście precyzyjnie skompletowali składniki i nie mieli moich dylematów ;) :
  • polędwica wieprzowa, im grubszy kawałek tym lepszy, około 400 g
  • 300 g świeżych kurek, choć im więcej tym...bardziej grzybowo :)
  • duża cebula
  • kilka cienkich plastrów boczku
  • dwie czubate łyżki masła klarowanego do smażenia grzybów
  • łyżka zwykłego masła
  • kilka łyżek śmietanki 30%
  • sól, pieprz, suszony czosnek niedźwiedzi, tymianek
Przygotujcie także folię aluminiową.

Na początek oczyszczam grzyby, siekam jeśli jest taka potrzeba. Na klarowanym maśle przysmażam pokrojoną w kostkę cebulę, a następnie dorzucam kurki. Smażę je około 10 minut. Po tym czasie dzielę grzyby na pół. Część zdejmuję z patelni i studzę. Drugą część lekko podlewam wodą i duszę do miękkości, około 30 minut. Na koniec doprawiam śmietanką, solą, pieprzem i tymiankiem, i mam gotowy sos. 

Polędwiczkę rozcinam, by powstał dość cienki płat, który łatwo można zrolować. Mój kawałek mięsa był nieduży, długi a wąski, więc było nieco trudniej, ale wszystko da się zrobić. Wam polecam jednak wybrać grubszy kawałek mięsa.
Delikatnie solę go i pieprzę z obu stron, układam plastry boczku i posypuję suszonym czosnkiem niedźwiedzim- taki czosnek jest nieco mniej intensywny w smaku i świetnie nadaje się tam, gdzie nie chcemy, by zdominował smak potrawy. Na polędwicę wykładam grzyby. Ponieważ jakiś czas wcześniej zdjęłam je z patelni, masło związało masę, a dzięki temu łatwiej zwijam całość w zwartą roladę, dokładając jeszcze do środka pół łyżki masła, drugą połówką nacieram mięso z zewnątrz. Szczelnie owijam folią i piekę w piekarniku w 150-160 stopniach przez około 30-40 minut, w zależności od grubości rolady. 
Po upieczeniu, zanim podzielę mięso, odkładam je na kilka minut by lekko ostygło i odpoczęło. 

W pierwszej wersji serwowałam z makaronem i kurkowym sosem, który powstał przy okazji przygotowywania farszu. Na drugi dzień natomiast, przysmażyłam mięsko na złoto, krótko, by nie wyschło, na mocno rozgrzanym tłuszczu- można podać z ulubioną sałatką, warzywami.

Komentarze

  1. Ale kusisz pysznościami :-) Dziękuję za tak znakomitą kulinarną inspirację :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy kusi czym umie ;) ja akurat jedzonkiem. Pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Orzeźwiający koktajl owocowy z ziołową niezpodzianką

Dodatek ziół innych niż mięta do słodkości długo wydawał mi się dość dziwaczny, do momentu aż spróbowałam. Zioła w deserach sprawdzają się genialnie, moim zdaniem zwłaszcza, gdy są one owocowe. Jeśli krzywicie się na myśl o połączeniu na przykład bazylii z truskawkami, to czas spróbować i zmienić zdanie. Ja miałam dokładnie takie samo podejście i cieszę się, że je zweryfikowałam. Dzisiaj propozycja pysznego, prostego koktajlu owocowego. Ugasi pragnienie, ale spokojnie można podać go także jako pyszny deser.

Kapusta z grochem

Cały czas pozostajemy jeszcze w świątecznym klimacie, więc myślę, że propozycja potrawy, w której króluje kiszona kapusta, będzie jak najbardziej na miejscu. Kapusta z grochem to tanie i proste danie. Znane chyba we wszystkich regionach Polski, jednak z przeróżnymi dodatkami. Wersja, o której dzisiaj napiszę gości w moim domu odkąd pamiętam. Może ze względu na przyzwyczajenie, może na sentyment- w takim wydaniu smakuje mi najbardziej.

Budyniowe naleśniki z waniliową nutą i kwiatami czarnego bzu

Z przeróżnych programów kulinarnych i gazet zapewne doskonale wiecie, że niektóre kwiaty nie tylko pięknie wyglądają i pachną, ale także obłędnie smakują. Często wykorzystuje się je jako niezawodną, jadalną ozdobę wykwintnych dań, ale niektóre z nich mogą spokojnie grać pierwsze skrzypce w niejednej potrawie. Ja już się przekonałam, że to prawda i co i rusz wplatam w jadłospis jakieś kwiatowe pychotki. Dzisiaj naleśniki, które rozpływają się w ustach i smakują latem.