Przejdź do głównej zawartości

Pietruszkowa do sześcianu


Jeśli macie ochotę na aksamitnie kremową zupę, pyszną i zdrową, bulwiastą, ale z orzeźwiającą nutką, a przy tym dość efektownie wyglądającą- to dobrze trafiliście. Gratka dla miłośników pietruszki pod każdą postacią, ale także dla tych, którzy do tego warzywa podchodzą sceptycznie lub wręcz z niechęcią. Myślę, że tą zupą przekonacie niejednego pietruszkowego niejadka :)



Do przygotowania ok 4 porcji zupy przygotujcie:
  • 2- 2,5 litra bulionu, warzywnego lub warzywno-drobiowego
  • 5 dużych korzeni pietruszki na zupę i 2 mniejsze na talarki
  • 5 sporych ziemniaków
  • dwa pęczki natki pietruszki
  • łyżkę startego parmezanu
  • 10 marynowanych kaparów
  • 5-6 łyżek oliwy z oliwek
  • kilka łyżek oleju
  • dwie łyżki soku z cytryny
  • sól
  • pieprz
  • czosnek niedźwiedzi
Najpierw ugotujcie bulion, ja przygotowałam na warzywach (z 4 marchewek, dużej pietruszki, pora, selera, cebuli, ząbka czosnku) i niedużej porcji rosołowej, doprawiłam jedynie zielem angielskim, liściem laurowym, solą i pieprzem.
Pietruszki i ziemniaki na zupę obrałam i pokroiłam w nieduże cząstki
i gotowałam w uprzednio przecedzonym bulionie. Oczywiście możecie wszystko ugotować od początku razem i potem odłowić niepotrzebne elementy zupy. W międzyczasie, przy pomocy obieraczki lub ostrego noża pokrójcie 2 pietruszki na cienkie plastry. Zalejcie kilkoma łyżkami leju, doprawcie szczyptą soli, pieprzu i czosnku niedźwiedziego, wymieszajcie i zostawcie na kilka minut.
Nagrzejcie piekarnik do 160 stopni, rozłóżcie plasterki pietruszki na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczcie aż talarki ładnie się podpieką, potrwa to około 7 minut. Pilnujcie piekarnika, bo cieniutkie warzywa szybko mogą się przypalić. Liście pietruszki zmiksujcie z parmezanem, kaparami, sokiem z cytryny, oliwą z oliwek, odrobiną soli i pieprzu- pamiętajcie, że kapary i parmezan są już słone!


Gałązki pietruszki możecie na 2-3 minuty wrzucić do gotującego się wywaru- zawsze to dodatkowy pietruszkowy smaczek. Jednak nie trzymajcie tych zieloności za długo w zupce, chcemy, bowiem żeby miała biały kolor.
Bulion z ugotowanymi ziemniakami i korzeniami pietruszki doprawcie, jeśli to konieczne, i zmiksujcie.
Zupkę wylejcie na talerz, dołóżcie zielone pesto, około łyżeczki, i połóżcie pietruszkowe talarki. Teraz wystarczy tylko ruch łyżki i piękny, zielono-biały obraz wymaluje się sam :) 

Uwaga, pyszna ciekawostka do wypróbowania!!!!! Spalcie kilka talarków, na węgiel. Rozkruszcie zwęglone warzywo i delikatnie posypcie nim zupę. Dodaje to niejako ostrości, ziemistości, warto spróbować :)

Komentarze

  1. Ojoj, myślałam że to to po prostu zupa, a tu trzeba się "nagimnastykować" :) Czasami warto :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama zupka też jest pyszna, ale jak masz ochotę zrobić coś ekstra, to ta wersja z całą pewnością nie jest banalna :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Jakby ciacho, a jednak sałatka

Lubię takie lekkie mylenie zmysłów, kiedy oko widzi co innego, niż jest w rzeczywistości. Pokrojone na kawałki jakby ciasto, które w rzeczywistości jest sałatką- to jest to. Zaskakujące, a do tego pyszne- idealne na przyjęcie.

Pieczarkowe zapiekańce

Moja dzisiejsza propozycja to świetna przystawka, zakąska, ale znakomicie sprawdzi się także jako danie obiadowe. Grzyby i mięso to po prostu świetne połączenie. Precyzując, w tym przypadku grzyby połączyłam z podrobami i sprawdziło się to genialnie. Do tego serowy akcent i nutka wędzonego aromatu- polecam!

Kopytka

Wizyty moich przyjaciół z zagranicy zawsze są świetną okazją żeby pogotować, zwłaszcza mocno tradycyjnie, po polsku, żeby zapoznać ich z naszymi typowo domowymi potrawami. Podwójnie przyjemnie jest, kiedy ktoś, kto po raz pierwszy kosztuje danego dania, jest nim zachwycony i tym samym poznaje nowe smaki. Choć oczywiście bywa i tak, że nasze kuchnie narodowe są do siebie podobne. Potrawy różnią się niewielkimi detalami, kształtem no i oczywiście nazwą. Tak było, gdy neapolitańczykom zaserwowałam kopytka- stwierdzili, że robię bardzo dobre gnocchi! ;) Fakt, skład kluseczków podobny. Dzisiaj niezawodny przepis na nasze rodzime kopytka.