Przejdź do głównej zawartości

Kremowe risotto z kurczakiem i cukinią

Dobre risotto podobno jest wyzwaniem. Bywa kłopotliwe w przygotowaniu, zwłaszcza, gdy chce się uzyskać książkową, idealną konsystencję. Nie wiem czy moja jest wzorcowa, ale zawsze wychodzi pysznie. Może dlatego, że nie stresuje mnie to, czy i jak wyjdzie, po prostu gotuję i... zawsze wychodzi :)

Ważny jest odpowiedni gatunek ryżu, który stosujemy, najczęściej arborio lub carnaroli, o krótkich, zaokrąglonych ziarnach, oddający podczas gotowania dużą ilość skrobi.

Najbardziej podoba mi się w tej potrawie to, że do przygotowanej ryżowej bazy możemy dodać ulubione składniki i w efekcie za każdym razem otrzymamy nieco inne danie. Moja dzisiejsza propozycja to risotto z kurczakiem i cukinią.


Do przygotowania 4 solidnych porcji wykorzystałam:
  • 1,5 szklanki ryżu 
  • dużą cebulę
  • średniej wielkości cukinię
  • pierś z kurczaka
  • 3 ząbki czosnku
  • 1/3 szklanki białego wina
  • dwie łyżki startego parmezanu
  • oleju do smażenia
  • dwie łyżki masła
  • sól, pieprz, gałkę muszkatołową i mieszankę ulubionych ziół (w tym przypadku łyżeczkę bazylii i cząbru, odrobinę rozmarynu i kminu rzymskiego)
Na początek przygotowuję cukinię i kurczaka. Cukinię kroję w półplasterki o grubości około 1 cm, skrapiam oliwą- cukinia nie powinna w niej pływać, ale jednak dobrze żeby każdy kawałek był nią
pokryty. Kurczaka kroję na mniejsze kawałki, takie na jeden kęs, i mieszam z ziołami, odrobiną pieprzu i soli oraz oliwą. Na rozgrzanym oleju podsmażam pokrojoną w drobną kosteczkę cebulę oraz ząbki czosnku- obrane, ale w całości. Czosnek rumienię, z każdej strony i wyjmuję z patelni- chcę bowiem uzyskać w daniu wyłącznie jego delikatny posmak. Gdy cebulka się zeszkli dorzucam ryż i przesmażam go, aż zrobi się szklisty. W międzyczasie w osobnym garnku podgrzewam delikatnie wino i dodaję do podsmażonego ryżu- nie jest to konieczne, ale zimne wino mogłoby zahartować ryż, który nie ugotowałby się potem tak, jak potrzeba. Na oddzielnej patelni krótko, lecz na dość dużym ogniu podsmażam cukinię pokrytą oliwą, do momentu zrumienienia. Następnie na patelni ląduje także kurczak- i tak samo, smażę go krótko acz intensywnie. Zarówno kurczak jak i cukinia będą jeszcze nieco dusić się z resztą składników, pilnuję więc, by nie przesadzić ze smażeniem, gdyż cukinią mogłaby się rozpaść a kurczak wysechłby na wiór. Ponieważ nie przygotowałam specjalnego bulionu, którym powinnam zalać ryż, na patelnię po smażeniu cukinii i kurczaka wlewam wodę, około 0,5 l. Niejako myję nią patelnię i cały ten smażony smak ląduje wraz z wodą w ryżu. Rozumiecie już zatem dlaczego nie używam dużej ilości oleju do smażenia?- risotto byłoby zbyt tłuste. Gdy cała woda się wchłonie, dorzucam cukinię i kurczaka i dolewam jeszcze nieco wody. Całość od czasu do czasu mieszam, a gdy ryż będzie już ugotowany, dodaję masło, parmezan i szczyptę gałki. Jeśli to konieczne doprawiam jeszcze solą i pieprzem, a gdy masło się rozpuści i risotto będzie cudownie kremowe- wyłączam gaz. Odstawiam na jakieś 3 minuty, mieszam i podaję, najlepiej ze świeżo utartym pieprzem. Całość przygotowałam w około 35 minut. Smacznego!

Komentarze

  1. Bardzo ciekawe danie! Nawet nie zwracałam za bardzo uwagi na rodzaj ryżu, człowiek zawsze się uczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś też nie zwracałam, a jak zaczęłam...to wybieram inny gatunek do innej potrawy. Różnią się konsystencją, ale i smakiem. Warto popróbować :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Botwinkowa inaczej

Danie bardzo przypadło mi do gustu. Wcześniej nie łączyłam buraczków z pomidorami w jednej zupie, więc postanowiłam zaspokoić swoją ciekawość smaku. Okazało się, że to całkiem trafiony pomysł. Teraz często będę tak łączyła wspomniane składniki. Wypróbujcie!

Pulpeciki nie do końca mięsne

Kiedyś mówiono, że dania w stylu pieczeń rzymska, czy choćby pulpety, to tak zwany przegląd tygodnia. Przerabiało się na nie wszelkie pozostałości innych potraw. I co w tym złego? Nienawidzę wyrzucania jedzenia i codziennie bardzo staram się tego nie robić. Czasami staję przed otwartą lodówką i widzę po kawałku tego i tamtego. Nic bardziej nie uspokaja, jak pyszne danie stworzone z takich właśnie "odpadków".

Fiołkowa pychota

Codziennie podziwiam budzącą się do życia przyrodę. Wśród wschodzącej, soczyście zielonej trawy, pojawiło się mnóstwo fioletowych główek, radośnie prężących się do kwietniowego słonka! Kocham fiołki! Za ich kształt, wygląd, zapach, ale także za to, że te wszystkie walory można wykorzystać w kuchni, nie tylko do dekoracji dań. Moja przygoda z jadalnymi kwiatkami zaczęła się stosunkowo niedawno. Wcześniej raczej sceptycznie podchodziłam do przepisów wykorzystujących je. Postanowiłam jednak przekonać się, czy mój dystans warto dalej podtrzymywać. Już przy pierwszych próbach zmieniłam zdanie i wsiąkłam w takie dania i przetwory bardzo. Przyznaję, że większość receptur wymaga sporo zaangażowania, czasu i cierpliwości, ale koniec końców warto! Dzisiaj przepis na fiołkowy dżem.