poniedziałek, 4 lipca 2016

Piekielne ogóreczki

Pogoda dopisuje, warzywniak pęka w szwach. Przyszła pora na przetwory. Zaczynamy od ogórków. Pierwszy raz zrobiłam takie w poprzednim sezonie i bardzo żałuję, że nie wcześniej. Zawojowały tę część mojej rodziny, która przepada za ostrymi, wyrazistymi smakami, ale nie tylko.

Ogórki zdarzają się być gorzkie i nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć. Wszystko zależy od tego w jakich warunkach dojrzewają. Jeśli takie się Wam trafią, pamiętajcie o tym, by nie obierać ich od strony łodygi, czyli tej ciemniejszej, w przeciwnym razie rozprowadzicie po cały ogórku kukurbitacyny, które odpowiedzialne są za ten nieprzyjemny smak. Można także odciąć około 1 cm z ciemniejszej strony, albo obierać ogórki pod cienkim strumieniem wody, który pomoże spłukiwać niechcianą substancję.


Z podanych poniżej proporcji uzyskałam 6 słoików o pojemności 500-600 ml. Potrzebujemy zatem:

  • 2,5 kg ogórków
  • dwóch średnich główek czosnku
  • 4 łyżek soli
  • dwóch łyżeczek sproszkowanej papryczki chilli
  • łyżeczki czarnego lub najlepiej białego pieprzu
  • 1,5 szklanki octu (375-400 ml)
  • 1/4 szklanki oleju
  • 3 szklanek cukru
Przygotowanie ogórków zaczęłam około południa. Umyłam je dokładnie, pokroiłam w ćwiartki lub większe w ósemki. Dodałam sól, wymieszałam i odstawiłam na około 6 h. Lepiej żeby postały tak dłużej niż krócej.

Po tym czasie odlałam wodę. Wymieszałam olej, ocet i cukier- zagotowałam. Do ogórków dodałam chilli, pieprz oraz pokrojony w plastry czosnek, a następnie zalałam je gorącą octową zalewą. Odstawiłam na całą noc, minimum 12 h.


Rano umyłam słoiki i odkręcone, wraz z pokrywkami, wstawiłam do piekarnika. Nastawiłam go na 100 stopni i trzymałam słoiki w tej temperaturze przez 15 minut od momentu osiągnięcia pożądanej temperatury. Wyłączyłam piekarnik i w zamkniętym pozostawiłam słoiki do wystygnięcia. Przełożyłam ogóreczki do słoików, upychając dość ciasno. Uzupełniłam zalewą, dbając o to, by nie zostawały w środku pęcherze powietrza. Wlewając zalewę po prostu lekko odsuwałam ogórki od brzegów słoika, by płyn dotarł w każde miejsce. Zakręciłam i gotowe. Wyczytałam, że niektórzy krótko pasteryzują tego typu ogórki, czyli gotują słoiki przez kilka minut. Ja jednak w zeszłym roku tego nie zrobiłam i przechowały się bardzo dobrze. Są lekko słodkie, pikantne, chrupiące. Świetne jako dodatek do obiadu, sałatki czy kanapki. Polecam!

1 komentarz: