Przejdź do głównej zawartości

Sałatka kalafiorowa

W lecie sałatki lubię bardziej niż zwykle. Po pierwsze dlatego, że nie trzeba stać godzinami przy gorącej kuchence, a po drugie dlatego, że są lekkie, a gdy jest gorąco, właśnie takich dań szukam. Dodatkowym plusem jest dostępność cudowny, świeżych, pachnących składników. Poza tym lato to czas grillowania i na imprezach w plenerze także przydają się warzywne dodatki, a im szybciej się je robi, tym lepiej. Ta sałatka idealnie wpisuje się w tę charakterystykę.





Składniki na sporą miskę sałatki:

  • Średni kalafior
  • puszka zielonego groszku
  • 5 ogórków kiszonych (moje miały około 10 cm długości)
  • 3 cebulki dymki z odrobiną szczypiorku
  • dwie łyżki majonezu
  • 3 łyżki gęstego jogurtu greckiego
  • pęczek koperku
  • sól i pieprz
Kalafiora dzielimy na nieduży różyczki.
Wrzucamy na lekko osolony wrzątek i gotujemy jakieś 5 minut- powinien pozostać chrupiący.
Odcedzamy, rozkładamy na dużym talerzu lub desce do ostygnięcia, rozłożenie go jest ważne, by zatrzymać proces gotowania. Jeśli zostawimy kalafiora na durszlaku lub garnku dalej będzie utrzymywał ciepło i zmięknie, a tego nie chcemy. Cebulkę kroimy.
Mieszamy z odcedzonym groszkiem.
Ogórki kroimy na plastry.
Dodajemy do reszty składników.
Następnie dokładamy przestudzony kalafior. Z posiekanego koperku, majonezu, jogurtu, pieprzu i soli przygotowujemy sos. Nie sólcie zbyt mocno, sporo soli dodadzą ogórki. Sos dolewamy do wszystkich składników.
Mieszamy. Odstawiamy na minimum godzinę, by składniki się przygryzły. Serwujemy.

Komentarze

  1. U nas też dzisiaj sałatka kalafiorowa - nieco inna, ale następnym razem wypróbujemy Twoją. Już czuję to połączenia smaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy robieniu tej sałatki największą frajdę sprawiło mi podejście mojej mamy. Ona, tradycjonalistka, zwykle wszystko według przepisu... tym razem co i rusz pytała "a może dodamy to...", "a może dodamy tamto". Dlatego sałatki są takie wdzięczne w przygotowaniu, można poszaleć :)

      Usuń
  2. Na pewno smakuje obłędnie :) Zjadłabym taką sałatkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy przepis na sałatkę! Pycha!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super pomysł, szczegolnie, że uwielbiam kalafiora:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta sałatka bardzo dobrze prezentuje jego cudowny smak, więc polecam :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Administratorem danych jest Pichceniomania. Dane podane w formularzu kontaktowym i/lub wymagane do dodania komentarza zostaną wykorzystane wyłącznie w celu publikacji wpisanego zapytania/komentarza i udzielenia ewentualnej odpowiedzi.

Popularne posty z tego bloga

Kapusta z grochem

Cały czas pozostajemy jeszcze w świątecznym klimacie, więc myślę, że propozycja potrawy, w której króluje kiszona kapusta, będzie jak najbardziej na miejscu. Kapusta z grochem to tanie i proste danie. Znane chyba we wszystkich regionach Polski, jednak z przeróżnymi dodatkami. Wersja, o której dzisiaj napiszę gości w moim domu odkąd pamiętam. Może ze względu na przyzwyczajenie, może na sentyment- w takim wydaniu smakuje mi najbardziej.

Orzeźwiający koktajl owocowy z ziołową niezpodzianką

Dodatek ziół innych niż mięta do słodkości długo wydawał mi się dość dziwaczny, do momentu aż spróbowałam. Zioła w deserach sprawdzają się genialnie, moim zdaniem zwłaszcza, gdy są one owocowe. Jeśli krzywicie się na myśl o połączeniu na przykład bazylii z truskawkami, to czas spróbować i zmienić zdanie. Ja miałam dokładnie takie samo podejście i cieszę się, że je zweryfikowałam. Dzisiaj propozycja pysznego, prostego koktajlu owocowego. Ugasi pragnienie, ale spokojnie można podać go także jako pyszny deser.

Burrito z wołowiną i guacamole

Ciudad Juárez to miasto na północy Meksyku, któremu zawdzięczamy tę potrawę. Kucharz, uliczny sprzedawca Juan, wymyślił owijanie jedzenia w placki- tortille, by dłużej było ciepłe i nie zsychało się. Przemieszczał się po mieście wykorzystując osła, i to był jego znak rozpoznawczy. Potrawa swoją nazwę wzięła więc od środka transportu, od osła, czyli po hiszpańsku burro. Oryginalne meksykańskie burritos są nieduże, zawierają niewielką ilość składników, na przykład mięso, fasolę z ryżem. Te, które zwykle jada się u nas są bardziej amerykańską wersją. Można powiedzieć, że potrawa zrobiła tam zawrotną karierę i doczekała się bardzo wielu wariacji. Moja wersja to hołd oddany klasyce, ale jednak zmodyfikowana. Zapraszam do lektury i wypróbowania.